Odkąd Wiking przyszedł na świat, a chyba i nawet wcześniej, zaczęłam kolekcjonować dla niego książki, te zaopatrzone zarówno w proste, dziecięce treści i te z treścią bardziej obfitą. Od czasu do czasu przeczesuje również internet, blogi i znajduję na nich prawdziwe perełki. Kupuję książki polskie oraz duńskie, no bo przecież tatko też będzie musiał Wikingowi poczytać.
Póki co Wiking nie wykazywał książkami większego zainteresowania, tzn. zainteresowanie było, obgryzaniem książkowych rogów, za co go zawsze goniliśmy ;). No, ale ostatnio coraz częściej przynosi mi, którąś z książek, by ją pooglądać, poopowiadać po swojemu co na jej stronach widzi. I tak ostatnio najbardziej popularna jest książka akurat w języku angielskim o Ulicy Sezamkowej, w której Wiking zawsze pokazuje czerwonego stworka, mówiąc „Elmo!”. Czytaj dalej »